Lamborghini Urus to najlepiej sprzedający się model w historii marki z Sant'Agata Bolognese, a japoński rynek wtórny to jedno z najciekawszych miejsc, żeby go szukać: świeże roczniki, przebiegi liczone w pojedynczych tysiącach kilometrów i wysoki udział egzemplarzy z kierownicą po lewej stronie. Rozkładamy wersje od bazowej po hybrydy plug-in, sprawdzamy, co o cenach wywoławczych mówią nasze dane z aukcji, i liczymy krok po kroku, ile kosztuje sprowadzenie Urusa z Japonii do Polski.
Lamborghini Urus: super SUV, który zbudował ponad połowę sprzedaży marki
Urus miał światową premierę 4 grudnia 2017 roku, a pierwsze egzemplarze trafiły do klientów wiosną 2018. Lamborghini reklamowało go jako pierwszy super SUV: praktyczne nadwozie z osiągami supersamochodu, napędzane V8 4.0 biturbo o mocy 650 KM. Rynek przyznał marce rację szybciej, niż zakładali sceptycy. Do gamy, w której supersamochody kupowało łącznie kilka tysięcy klientów rocznie, dołączyło auto nadające się do codziennej jazdy, i to właśnie ono zmieniło skalę firmy. W 2023 roku, pierwszym, w którym Lamborghini przekroczyło dziesięć tysięcy dostaw, na 10 112 sprzedanych aut aż 6 087 stanowiły Urusy. Sześć na dziesięć nowych Lamborghini wyjeżdżało z salonu z pięcioma drzwiami, a rok 2024 przyniósł kolejny rekord: 10 687 dostaw i oficjalną deklarację producenta, że gama Urus jest filarem sprzedaży. Dla kupującego oznacza to rzecz w tym segmencie rzadką: naprawdę szeroki wybór egzemplarzy na rynku wtórnym, również na japońskich aukcjach, gdzie Urus pojawia się częściej niż Lamborghini Huracán.
Urus, S czy Performante: czym się różnią?
Wszystkie wersje łączy ten sam fundament: czterolitrowe V8 z podwójnym doładowaniem. Bazowy Urus z lat 2018 do 2022 oddaje 650 KM i 850 Nm już od 2250 obr./min. W 2022 roku gamę podzielono na komfortowego Urusa S i ostrzejszego Urusa Performante, oba o mocy 666 KM, przy czym Performante jest o 47 kg lżejszy i strojony pod tor oraz szutrowe rajdy. To wybór dla kierowcy, nie dla pasażerów: mniej masy, ostrzejsze reakcje i charakter, za który rynek wtórny płaci wyraźną premię względem wersji bazowej. W kwietniu 2024 roku, na salonie w Pekinie, zadebiutowała hybryda plug-in Urus SE: sam silnik spalinowy ma 620 KM, a razem z jednostką elektryczną 800 KM i 950 Nm dostępnych od 1750 obr./min, do tego ponad 60 km zasięgu w trybie elektrycznym. SE docelowo zastępuje wersje S i Performante. W lipcu 2026 roku producent ogłosił Urusa SE Performante o łącznej mocy 812 KM i momencie 1000 Nm, według deklaracji Lamborghini najmocniejszego Urusa w historii.
| Wersja | Produkcja | Moc | 0-100 km/h | Prędkość maksymalna |
|---|---|---|---|---|
| Urus | 2018 do 2022 | 650 KM | 3,6 s | 305 km/h |
| Urus S | od 2022 | 666 KM | 3,5 s | 305 km/h |
| Urus Performante | od 2022 | 666 KM | 3,3 s | 306 km/h |
| Urus SE (hybryda plug-in) | od 2024 | 800 KM | 3,4 s | 312 km/h |
| Urus SE Performante | ogłoszony w lipcu 2026 | 812 KM | 3,3 s | 312 km/h |
Punktem odniesienia dla cen niech będzie debiut: w 2017 roku Lamborghini wyceniło Urusa na 171 429 EUR w Europie i 25,74 mln jenów w Japonii, w obu przypadkach przed podatkami. Na rynku wtórnym różnice między wersjami są duże: Performante i młode hybrydy SE trzymają ceny wyraźnie wyżej niż wczesne egzemplarze bazowe z pierwszych roczników.
Ceny Urusa na japońskich aukcjach: co mówią nasze dane
W naszym katalogu, stan na połowę lipca 2026, znajduje się 39 opublikowanych Urusów z japońskich aukcji. Mediana przebiegu to zaledwie 5 000 km, mediana rocznika to 2024, a 8 na 10 egzemplarzy ma kierownicę po lewej stronie. Wszystkie kwoty w tabelach to ceny wywoławcze, od których zaczyna się licytacja, a nie ceny sprzedaży: traktuj je jako dolną kotwicę budżetu, nie jako gotowy rachunek.
Szerszy rynek potwierdza ten obraz. Carsensor, największa japońska wyszukiwarka aut używanych, notował w tym samym czasie 170 ofert Urusa ze średnią ceną ofertową około 39,4 mln jenów, a najliczniejszą grupą przebiegów były auta z zaledwie 1 000 do 2 999 km na liczniku. Według danych skupowych sieci Gulliver czteroletni lub pięcioletni Urus utrzymuje w Japonii około 90% ceny nowego egzemplarza. To nie jest rynek wyprzedaży, tylko rynek zadbanych, mało używanych aut, na którym okazje robią kurs jena i konkretne egzemplarze.
Pula aukcyjna wymienia się co kilka dni. Ustawimy alert na te kryteria i napiszemy, gdy trafi się kolejny egzemplarz.
Dlaczego Urusa opłaca się szukać w Japonii?
Pierwszy argument to kierownica. Japonia jeździ lewostronnie, ale luksusowe auta europejskich marek bywają tam zamawiane w wersji z kierownicą po lewej stronie, traktowanej jako podkreślenie importowanego pochodzenia. Efekt widać w liczbach: 8 na 10 Urusów w naszym katalogu to egzemplarze LHD, gotowe do polskiej rejestracji bez żadnych kompromisów w codziennej jeździe. Drugi argument to stan techniczny. Jak pokazują przytoczone wyżej dane Carsensor, najliczniejszą grupą przebiegów japońskich Urusów są auta z mniej niż 3 000 km, co mówi samo za siebie: znaczna część z nich to auta garażowane i używane okazjonalnie. Trzeci argument to przejrzystość zakupu. Każde auto na japońskich aukcjach samochodowych dostaje niezależny arkusz oceny z wynikiem i schematem nadwozia; jak go czytać, tłumaczymy w przewodniku po arkuszu aukcyjnym USS. Przy aucie za grubo ponad milion złotych niezależna ocena stanu przed licytacją znaczy więcej niż najładniejsza sesja zdjęciowa w ogłoszeniu.
Eksploatacja i typowe koszty
Urus dzieli architekturę i bazę silnika z największymi SUV-ami grupy Volkswagena, co czyni go jednym z najłatwiejszych w utrzymaniu Lamborghini w historii: przeglądy, diagnostyka i duża część podzespołów nie wymagają tak egzotycznego zaplecza jak modele z silnikami V10 i V12. Egzotyczna pozostaje skala kosztów. Coroczny przegląd w autoryzowanym serwisie, komplet opon w rozmiarach sportowego SUV-a czy elementy układu hamulcowego z węglowej ceramiki to wydatki liczone w tysiącach, a nie setkach złotych, i trzeba je wpisać do budżetu obok ceny zakupu. Dobra wiadomość: model nie dorobił się listy powtarzalnych awarii konstrukcyjnych, a o stanie konkretnego egzemplarza decyduje przede wszystkim historia serwisowa. Przy zakupie z Japonii pomagają dwie rzeczy: niezależna ocena aukcyjna oraz niskie przebiegi, które ograniczają zużycie najdroższych podzespołów.
Import Urusa do Polski: koszty i formalności
Procedura wygląda tak samo jak przy każdym aucie z japońskich aukcji: licytacja przez pośrednika, transport morski, odprawa i rejestracja. Przy aucie tej klasy standardem jest transport w kontenerze, który chroni lakier i wnętrze lepiej niż pokład otwartego statku. Rachunek ustawiają dwie cechy Urusa. Po pierwsze, silnik o pojemności 3 996 cm3 oznacza akcyzę w stawce 18,6% podstawy opodatkowania, najwyższej w polskim cenniku. Po drugie, Urus powstaje we Włoszech, więc preferencyjne zerowe cło z umowy między Unią a Japonią go nie obejmuje: preferencja dotyczy wyłącznie towarów o japońskim pochodzeniu z dowodem pochodzenia, a reimportowane auto europejskiej marki płaci standardowe 10% wartości celnej. VAT wynosi 23% i jest naliczany od sumy wartości celnej, cła i akcyzy.
Policzmy przykład blisko mediany z naszego katalogu, przy kursie około 0,023 PLN za jena. Urus kupiony za 34 mln jenów to około 782 000 PLN; z frachtem i prowizjami przyjmijmy wartość celną 800 000 PLN:
- cło 10%: 80 000 PLN,
- akcyza 18,6% od wartości celnej powiększonej o cło: 163 680 PLN,
- VAT 23% od sumy powyższych: 240 046 PLN.
Razem daniny to około 484 000 PLN, czyli mniej więcej 60% wartości celnej auta, a Urus po odprawie kosztuje około 1,28 mln PLN, zanim doliczysz tłumaczenia, badanie techniczne i rejestrację. Dla porównania mediana ofert używanych Urusów w Niemczech to około 279 000 EUR brutto przy 192 ogłoszeniach, stan na lipiec 2026. Wniosek jest uczciwy: import z Japonii to nie sposób na Urusa za pół ceny, tylko na egzemplarz w stanie i przebiegu, jakich w Europie szuka się miesiącami. Pełną mechanikę kosztów, z tabelą według segmentów i dwoma policzonymi scenariuszami, rozkładamy w przewodniku ile kosztuje import auta z Japonii, a aktualne egzemplarze znajdziesz w katalogu Lamborghini Urus.
Podsumowanie
Lamborghini Urus to najlepiej sprzedający się model marki: w 2023 roku odpowiadał za sześć na dziesięć dostaw, a rekordowy rok 2024 tylko umocnił jego pozycję. Japoński rynek wtórny jest dla niego wyjątkowo dobrym źródłem, bo łączy trzy rzeczy naraz: wysoki udział aut z kierownicą po lewej stronie (8 na 10 w naszym katalogu), bardzo niskie przebiegi z medianą 5 000 km oraz niezależną ocenę stanu każdego egzemplarza przed licytacją. Rachunek importowy jest w pełni policzalny: cło 10%, akcyza 18,6% i VAT 23% podnoszą koszt auta kupionego za 34 mln jenów do około 1,28 mln PLN po odprawie celnej, czyli daniny sięgają mniej więcej 60% wartości celnej auta. Import z Japonii nie obiecuje więc Urusa za pół ceny; obiecuje egzemplarz w stanie, jakiego w Europie szuka się miesiącami, w cenie porównywalnej z najlepszymi ofertami na miejscu.
Zestawienie ma charakter informacyjny. Stawki cła, akcyzy i VAT są ustawowe, ale ostateczne kwoty zależą od kursu, wyceny celnej i dokumentów konkretnego egzemplarza, dlatego przed zakupem potwierdź kalkulację w agencji celnej lub u doradcy podatkowego.






































