Przez piętnaście lat japońskie katalogi kończyły się na tej samej liczbie: 280 KM. Toyota Supra, Nissan Skyline GT-R i Mazda RX-7 deklarowały niemal identyczną moc, bo tak umówili się producenci. Limit obowiązywał jednak tylko w druku. Inżynierowie projektowali jednostki z zapasem wytrzymałości, którego papier nie pokazywał, i właśnie ten zapas zbudował legendę silników JDM. Wyjaśniamy, skąd wzięła się umowa dżentelmeńska, czym różnią się 2JZ-GTE, RB26DETT i reszta wielkiej szóstki, oraz sprawdzamy w naszych danych aukcyjnych, ile dziś kosztują auta, które te silniki noszą.

Dlaczego japońskie silniki lat 90. przeszły do legendy

Japońskie silniki lat 90. przeszły do legendy z powodu, który brzmi jak paradoks: producenci umówili się, że żaden z nich nie zadeklaruje mocy wyższej niż 280 KM. Porozumienie zawarte pod egidą związku producentów JAMA na przełomie 1988 i 1989 roku miało uspokoić regulatorów i ubezpieczycieli, zanim rosnące osiągi ściągną na branżę przepisy narzucone z góry. Nie było żadnej ustawy, tylko dżentelmeńska umowa. Skoro wojny na liczby w katalogu nie dało się wygrać, wygrywało się ją w konstrukcji: żeliwnymi blokami, kutymi wałami korbowymi i zapasem wytrzymałości projektowanym z myślą o mocniejszych wersjach, które nigdy oficjalnie nie nadeszły. Fabryczne 280 KM było więc punktem startu, nie granicą możliwości, a kto łamał limit w druku, ryzykował konflikt z całą branżą. Umowa upadła dopiero w 2004 roku, gdy Honda Legend zadeklarowała 300 KM. Do tego czasu zdążył jednak powstać komplet jednostek, od 2JZ-GTE w Suprze po RB26DETT w Skyline GT-R, które świat tuningu do dziś traktuje jak wzorzec.

Drugim ojcem tych konstrukcji był japoński system podatkowy. Podatek drogowy rośnie tam skokowo z pojemnością silnika, a regularne badania techniczne shaken karzą za przeróbki. Producenci wybierali więc małe pojemności i nadrabiali techniką: doładowaniem, zmiennymi fazami rozrządu i obrotami, o których europejskie jednostki mogły pomarzyć. Do tego doszła homologacja sportowa, bo Grupa A w rajdach wymagała produkcji seryjnych aut zbliżonych do wyczynowych. Efekt był taki, że zwykły klient dostawał do ręki technikę o krok od rajdówki. Niezależne pomiary seryjnych egzemplarzy regularnie pokazywały zresztą więcej, niż obiecywał katalog, co w epoce umowy dżentelmeńskiej było publiczną tajemnicą.

Toyota 2JZ-GTE: żelazny blok, który zniesie wszystko

Kiedy pada hasło silnik 2JZ, chodzi o 2JZ-GTE: rzędową szóstkę o pojemności 2997 cm3 z żeliwnym blokiem, aluminiową głowicą DOHC i podwójnym doładowaniem. Geometria jest idealnie kwadratowa, 86 na 86 mm, a stopień sprężania 8,5:1 zostawia miejsce na wysokie ciśnienie doładowania. Turbosprężarki, opracowane wspólnie z Hitachi, pracują sekwencyjnie: do około 4000 obr./min spaliny napędzają tylko pierwszą, co daje szybką reakcję na gaz, a powyżej dołącza druga. Japoński katalog podawał 280 KM przy 5600 obr./min i około 435 Nm momentu, wersja z systemem VVT-i z 1997 roku podniosła moment do 451 Nm. Ta sama jednostka w wersjach eksportowych deklarowała około 325 do 330 KM, co dobrze pokazuje, ile naprawdę siedziało w tej konstrukcji.

2JZ-GTE trafiał do dwóch aut: sportowej Toyoty Supry RZ (JZA80, 1993 do 2002) i luksusowego sedana Aristo. Toyota produkowała też wolnossącą odmianę 2JZ-GE, bez turbosprężarek, montowaną znacznie szerzej, między innymi w Aristo i w Suprze SZ, ale legendę na rynku przeszczepów zbudowała wersja GTE. Jej siłą jest zapas: kuty wał korbowy i natryskiwacze oleju chłodzące denka tłoków to wyposażenie fabryczne, nie tuning. Publikacje tunerskie podają, że całkowicie fabryczny układ korbowo-tłokowy znosi do 600 KM, a po wzmocnieniu kap łożysk głównych nawet 800 KM. Wymowne jest to, co w 2JZ psuje się naprawdę: lista typowych usterek obejmuje starzejące się koło pasowe wału z elastomerowym rdzeniem, wspornik napinacza rozrządu i uszczelniacze zaworowe, czyli obwód silnika, nie jego strukturę. Stąd status tej jednostki wśród tunerów i stąd ceny Supry, o których piszemy niżej.

Nissan RB26DETT: serce Godzilli

RB26DETT to odpowiedź Nissana: rzędowa szóstka 2568 cm3, także z żeliwnym blokiem i aluminiową głowicą, ale o zupełnie innym charakterze. Krótki skok, 86 na 73,7 mm, predysponuje ją do wysokich obrotów, a zamiast sekwencji Toyota kontra Nissan wybrał układ równoległy: dwie mniejsze turbosprężarki z ceramicznymi wirnikami o małej bezwładności, każda obsługująca trzy cylindry. Do tego sześć osobnych przepustnic, po jednej na cylinder. Katalog mówił 280 KM przy 6800 obr./min i 353 Nm w R32; w R34 moment urósł do 392 Nm. Silnik montowano wyłącznie w topowych wersjach GT-R modelu Nissan Skyline: R32 (1989 do 1994), R33 (1995 do 1998) i R34 (1999 do 2002), zawsze w parze z napędem na cztery koła ATTESA E-TS. To ten zestaw wywalczył przydomek Godzilla.

RB26 ma jednak charakter z wadami. Ceramiczne wirniki fabrycznych turbosprężarek źle znoszą podnoszenie ciśnienia doładowania ponad wartości seryjne, a przy długotrwałej pracy powyżej około 7000 obr./min olej gromadzi się w głowicy szybciej, niż wąskie kanały zdążą go odprowadzić do miski. Dlatego zadbany, udokumentowany egzemplarz jest tu wart więcej niż obietnica mocy. Warto wiedzieć, że współczesny Nissan GT-R (R35) to już inna rodzina silników, V6 zamiast rzędowej szóstki, więc rynek klasycznych Skyline GT-R żyje własnym życiem.

SR20DET, 13B-REW, F20C, 4G63: reszta wielkiej szóstki

SR20DET poszedł inną drogą niż żeliwne szóstki: to dwulitrowa rzędowa czwórka z aluminiowym blokiem o zamkniętej konstrukcji, lekka i kompaktowa. W kolejnych generacjach Nissana Silvii moc rosła od 205 KM (S13) przez 220 KM (S14) do 250 KM (S15), a jednostka trafiała też do modelu 180SX. Lekki przód i tylny napęd zrobiły z tej platformy fundament światowego driftu. Słabym punktem jest rozrząd z dźwigienkami pośredniczącymi, które przy wysokich obrotach potrafią wyskoczyć z gniazd, więc egzemplarz po twardym traktowaniu łatwo poznać po historii napraw głowicy.

Mazda 13B-REW to jedyny silnik tej listy bez tłoków: dwa rotory o łącznej pojemności 1308 cm3 i sekwencyjne podwójne doładowanie. Moc w RX-7 (FD3S, produkowanej od października 1991 do sierpnia 2002) rosła od 255 KM przez 265 KM do 280 KM w ostatniej serii. Cała eksploatacja kręci się wokół uszczelnień wierzchołkowych rotorów: są wrażliwe na spalanie stukowe, a silnik z założenia dozuje olej do komór spalania, więc jego ubytek to cecha konstrukcji, nie usterka. Honda F20C z modelu S2000 pokazała trzecią drogę: bez turbo, za to z obrotami. Dwulitrowa czwórka kręci się do około 9000 obr./min i oddaje 250 KM przy 8300 obr./min, czyli około 125 KM z litra. W chwili debiutu w 1999 roku był to najwyższy wynik wśród seryjnych silników wolnossących i rekord przetrwał do Ferrari 458 Italia z 2010 roku.

Listę zamyka Mitsubishi 4G63T, dwulitrowa czwórka z żeliwnym blokiem i długim skokiem (85 na 88 mm), która przez dziewięć generacji napędzała Lancera Evolution (1992 do 2007). Zaczynała od 250 KM w Evo I, od Evo IV (1996) katalog mówił już 280 KM, a moment w Evo IX sięgał, zależnie od wersji, 392 do 400 Nm. Rajdowa homologacja zrobiła swoje: blok znosi ciśnienia, o których cywilne konstrukcje nie śniły. Wczesne wersje (Evo I do IV) miały za to znaną przypadłość osiowego luzu wału korbowego, przekonstruowaną od Evo V, więc przy zakupie starszej sztuki to pierwszy punkt kontroli.

Katalogowe dane sześciu legendarnych silników JDM dla rynku japońskiego. Moc w KM według deklaracji producentów z epoki umowy dżentelmeńskiej; wersje eksportowe i niezależne pomiary bywały wyższe.
SilnikKonstrukcjaPojemnośćMoc katalogowaMontowany w
Toyota 2JZ-GTER6, żeliwny blok, sekwencyjne twin turbo2997 cm3280 KMSupra RZ (JZA80), Aristo
Nissan RB26DETTR6, żeliwny blok, równoległe twin turbo2568 cm3280 KMSkyline GT-R (R32, R33, R34)
Nissan SR20DETR4, aluminiowy blok, turbo1998 cm3205 do 250 KMSilvia (S13, S14, S15), 180SX
Mazda 13B-REW2 rotory, sekwencyjne twin turbo1308 cm3255 do 280 KMRX-7 (FD3S)
Honda F20CR4, wolnossący, VTEC1997 cm3250 KMS2000 (AP1)
Mitsubishi 4G63TR4, żeliwny blok, turbo1997 cm3250 do 280 KMLancer Evolution I do IX

Kultowe JDM aktualnie na aukcji

Chcesz wiedzieć, gdy pojawi się takie auto?

Pula aukcyjna wymienia się co kilka dni. Ustawimy alert na te kryteria i napiszemy, gdy trafi się kolejny egzemplarz.

Ile kosztują auta z tymi silnikami: nasze dane aukcyjne

Zamiast cen z ogłoszeń pokazujemy nasze dane z japońskich aukcji: mediany cen wywoławczych modeli, które nosiły opisywane silniki. Jedno ważne zastrzeżenie: liczby obejmują wszystkie generacje danej nazwy, nie tylko wersje z legendarną jednostką.

Jak to czytać? Mediana Supry opisuje dziś głównie nową generację GR Supra, a mediana GT-R niemal wyłącznie R35, dlatego oba modele wyglądają na najdroższe. Skyline z kolei obejmuje także cywilne sedany, których na aukcjach jest wielokrotnie więcej niż wersji GT-R, więc mediana całej nazwy jest niska, ale konkretny R34 GT-R potrafi kosztować tyle, co kilka zwykłych Skyline razem. Klasyki z silnikami z tego tekstu siedzą w starszym, rzadszym ogonie podaży i to tam trzeba ich szukać. Wszystkie kwoty to ceny wywoławcze, od których zaczyna się licytacja, a nie ceny sprzedaży: traktuj je jako dolną kotwicę budżetu.

Import auta z kultowym silnikiem: na co uważać

Przy trzydziestoletnim aucie sportowym stan silnika znaczy więcej niż przebieg. Podstawą oceny jest arkusz aukcyjny: opisuje stan blacharki, wnętrza i historię napraw, a jak go czytać, wyjaśniamy w osobnym przewodniku po arkuszach aukcyjnych USS. Do tego dochodzi specyfika konkretnych jednostek. Przy RX-7 kluczowy jest pomiar kompresji rotorów, bo uszczelnienia wierzchołkowe to najdroższa pozycja w cenniku napraw, a pierwszym sygnałem ich zużycia bywa oporny rozruch. Przy SR20DET niepokoić powinno tykanie z okolic głowicy, przy RB26DETT niskie ciśnienie oleju, a przy wczesnych Evo luz osiowy wału. W każdym z tych aut warto też szukać śladów po driftingu i tuningu bez dokumentacji. Auta z tej listy to niemal wyłącznie egzemplarze z kierownicą po prawej stronie, co przy rejestracji w Polsce wymaga jednej z dopuszczonych ścieżek z § 9 rozporządzenia o warunkach technicznych, a czym różni się specyfikacja japońska od europejskiej, opisujemy w przewodniku co to jest JDM.

Pełny rachunek importu, od licytacji przez transport po cło, akcyzę i rejestrację, liczymy krok po kroku w tekście o tym, ile kosztuje import auta z Japonii. Jedna rada wprost z rynku przeszczepów: jeśli szukasz samego silnika 2JZ czy SR20 do projektu, policz też wariant zakupu całego auta na aukcji. Ceny wyjętych jednostek z udokumentowanym stanem bywają bliskie cenom kompletnych egzemplarzy, a całe auto daje dawcę wszystkich podzespołów i pewność pochodzenia.

Podsumowanie

Umowa dżentelmeńska miała ostudzić wyścig mocy, a przy okazji stworzyła najbardziej przewymiarowane silniki seryjne w historii motoryzacji. 2JZ-GTE i RB26DETT to żeliwne szóstki z ogromnym zapasem, SR20DET i 4G63T to czwórki o dwóch skrajnych filozofiach, 13B-REW to rotor bez kompromisów, a F20C dowód, że rekordy bije się też bez turbo. Wszystkie te jednostki wciąż jeżdżą po japońskich aukcjach w autach, które je rozsławiły. W naszym katalogu znajdziesz aktualne egzemplarze Supry, Skyline, Silvii i S2000 wraz z arkuszami aukcyjnymi i cenami wywoławczymi przeliczonymi na złotówki.